Czuję jak woda owija sobie me ciało. Jak mnie otacza. Zamykam oczy i wyobrażam sobie, że to dotyk, że ktoś stoi za mną dotykając mnie z uczuciem. Nie chodzi mi o coś intymnego, o coś seksualnego. Pragnę ludzkiego kontaktu fizycznego, pragnę przytulić się do kogoś i leżeć przez cały dzień, śmiejąc się i płacząc na przemian. Otwieram oczy, patrzę tępo na ścianę, nie poruszając się. Gdzieś w tyle głowy coś mówi, żebym się w końcu umyła, żebym nie marnowała wody. Stoję dalej, bo wiem, że kiedy stąd wyjdę, znów otoczy mnie rzeczywistość. Znów przytulę się do poduszki udając, że to ktoś kto mnie zwyczajnie lubi. Nie wiem kiedy ktoś mnie ostatnio dotykał bez odrazy, czy współczucia. Bez zawahania... Nie pamiętam. Moja rodzina się ode mnie odsunęła. Tiffany nie wie jak się przy mnie zachowywać, unika mnie bojąc się, że mnie urazi. Mama nigdy za mną nie przepadała... Teraz wygląda to tak, jakby mnie nie znosiła. Tato jest na cmentarzu. Właściwie on jako jedyny jest jak zawsze. Zresztą to nie tak, że nagle zmartwychwstanie. Wszyscy w szkole nie mają pojęcia co zrobić. Nie wiedzą jak pomóc, jak to odreagować. Niektórzy się na mnie wyżywają, inni współczują mi. Moja najlepsza przyjaciółka zerwała ze mną kontakt mówiąc, że potrzebuję czasu. Teraz jednak mam wrażenie, że to nie ja, a ona potrzebuje czasu. Jestem sama. Chodząca katastrofa. Czuję się, jakby od tamtej chwili wokół mnie utworzyła się bariera, która nie pozwala nikomu mnie lubić, albo jakbym miała wypisane na czole grubym napisem: ZGWAŁCONO MNIE. Pani psycholog mówiła, że ślad w psychice może pozostać już na zawsze, że mogę już nigdy nie czuć się tak jak przed tym zdarzeniem. Częściowo ma rację, bo mam wrażenie, że mam skazę, że jestem brudna. Umiem w ciągu jednego dnia, wziąć prysznic aż 8 razy. Czasem mam ochotę zamknąć się w namiocie, bo ludzi jest zbyt za wiele, bo przypadkowych dotyków w tłumie jest zbyt wiele i nie mogę sobie z tym poradzić. Z drugiej znów strony mam dość tego jak ludzie na mnie patrzą i chcę, żeby obchodzili się ze mną tak jak wcześniej. Niestety udowodniłam im, że to zły pomysł. Nie raz się zdarzyło, że ktoś chciał mnie dotknąć, a ja odskakiwałam na metr.
Mechanicznie zaczynam myć głowę. Nie jestem nawet pewna, czy myję je szamponem. Równie dobrze może to być żel pod prysznic. Jestem zbyt zmęczona, by to sprawdzić, zbyt zmęczony, by myć włosy jeszcze raz tylko po to, by jutro związać je w kucyka, bo i tak zaczynamy lekcje pieprzonym w-f'em. Wychodzę spod prysznica i trzęsę się, kiedy moje ciało owiewa chłodne powietrze. Patrzę w lustro. Powinnam być odświeżona, promieniować energią i zdrowiem tak jak przedtem. Jestem czysta, ale moje oczy są zmęczone i przekrwawione, to pewnie przez koszmary, które nie dają mi spać. Usta czerwone i popękane, to również przez koszmary. Blizna przy uchu. Nienawidzę jej. Moje ciało wygląda na zmęczone i napięte, tak jakbym była po długiej walce. W sumie to się zgadza. Moje ciało jest czyste, ale ja nadal widzę czasem siniaki, które już zniknęły, oraz rany, które się zagoiły. Wspomnienia i wyobrażenia, które mam zawsze są tak wyraźne... Nie blakną z czasem, tak jak wspomnienia o moim ojcu. Są tak jakby częścią mnie, a ja nie umiem się z tym pogodzić, zamiast tego cały czas z tym walczę. Nie chcę się poddawać... Już nigdy nie chcę się poddawać. Mogłam nie przestawać kopać, nie przestawać krzyczeć... Wystraszyłam się jego noża. Nie wiedziałam co będzie w stanie zrobić. Trzeba było się nie poddawać. Trzeba było walczyć do końca. Niezależnie od tego, jakby ten koniec wyglądał. Zakładam powoli bluzkę, a potem spodenki. Włosy upinam w koka. Może wyschną do jutro, może nie. Kolejnym co robię jest umycie zębów. Nie lubię tego. Jeszcze niedawno robiłam to nie myśląc nad tym, czy jest to czynność, która mi się podoba, teraz wpycham do buzi szczoteczkę w brzydzeniu przypominając sobie kiedy musiałam...
Życie ofiary gwałtu nie jest łatwe, dlatego czekam aż w końcu poznam kogoś kto nie będzie wiedział, kto mnie polubi i nie będzie patrzeć z litością w oczach. Kładę się do łóżka kończąc dzień. Nawet nie pamiętam jak dostałam się z łazienki do pokoju. Nie pamiętam również, by moje łóżko było już rozścielone. Czasami mam wrażenie jakbym była na jakichś prochach, a żadnych nie zażywam. Często zbyt długo zapatruję się w jedno miejsce... Zbyt rzadko ogarniam co się wokół mnie dzieje i co dzieje się ze mną. Mimo tego, że chodzę, świadomość wydaje się tego nie rejestrować. Zmian otoczenia nawet nie zauważam.
Zamykam oczy, czuję jak moje ciało relaksuje, kiedy wdycham znajomy zapach poduszki.